Ej! Ho no na łono

Ej! Ho no na łono

Ostatnie wydarzenia, które mnie zbombardowały swoją mocą i siłą sprawiły, że nie będę nigdy już tą sama Eweliną, która pisała post pod koniec lipca. Moja babcia odeszła dnia 18.08.2015 o 5.53 nad ranem. Byłam przy niej, kiedy wydawała z siebie ostatnie tchnienie- trzymałam ją za rękę, siedząc przy jej łóżku i patrząc na agonię człowieka spełnionego. Spełnionego w niby bardzo prostym znaczeniu lecz trochę dzisiaj rzadkim, bo odeszła otoczona miłością i opieką swoich najbliższych. Było to dla mnie tak piorunujące i ciężkie doświadczenie, że nie  mogłam się pobierać przez    kilka dni.

Babciu- kocham Cię. Jestem dumna z tego, że  jestem twoją wnuczką.. Jestem szczęśliwa z powodu  mojego pochodzenia i dziedzictwa. Dziękuję, że uczyniłaś mnie kobietą, będąc dla mnie wzorem.

Dzisiaj wróciłam znad jeziora. Po tak ciężkim przeżyciu postanowiłam na kilka dni wyjechać by się uspokoić i wyciszyć. Wyjazd był średni, ale to co tam doświadczyłam, było dla mnie fundamentalne. Gwóźdź programu tzn. pobytu…

WP_20150822_14_04_40_Pro

DOŻYNKI!!!:)

WP_20150822_14_02_39_Pro

 Ligota Wielka w powiecie Nyskim obchodzi zakończenie żniw w swój osobisty sposób. Dzięki mojej babci obcowałam ze wsią i rolą od małego, jednakże nigdy nie wiedziałam ,że tak można świętować zakończenie roboty na polu.  Dla  miłośniczki folkloru i wsi, takie wydarzenie  jak Dożynki w Ligocie Wielkiej były nie lada atrakcją. Tak wielką, że aż serce się radowało. Z rana, poszłam do sklepu i zobaczyłam mieszkańców dekorujących swoje posesje w różne kolorowe tasiemki, baloniki i plony tj.: bakłażany, dynie czy kukurydze. Przy każdym domu stała jakaś postać ze słomy lub snopowiązałka przyozdobiona kwiatami lub warzywami. O 14.00 była msza dziękczynna za obfite plony podczas, której zaprezentowano piękne korony z kłosów. Pod koniec mszy sołtysostwo raczyło zebranych ludzi własnoręcznie wypieczonym chlebem. Po 10 minutach  przez wieś przeszła procesja z koronami na boisko szkolne, gdzie odbywała się impreza. Kto nie widział niech żałuje, a dobremu Bogu dziękuję za plony, których obfitość osobiście widziałam na polach u Babci na wsi.

WP_20150822_15_01_46_Pro

Ostatnio ekscytuje się zespołem Dikanda. Zespół jest mi znany od wielu lat, jednakże zawsze postrzegałam go jako pogański i w dodatku węgierski :D Okazało się, że to polska kapela grająca folk, często bałkański. Jakże się zdziwiłam jak usłyszałam ich wersje ,,Gusta mmi magla” oraz ,, Usti usti baba”. Co ciekawe grali na słynnym węgierskim SZIGET FESTIVAL w 2003. Kto siedzi w muzyce ten wie, że to jedna z największych tego typu imprez w Jewrosajuzie,  a na scenie tego festiwalu grają same sławy z kręgu Outcast czy Korn. Jest moc. Polska zdobywa coraz większe laury na scenie międzynarodowej i z tego się cieszę. Wracając do Dikandy…zespół  wśród wielu niezwykłych i magicznych właściwości ma jedną, która mnie najbardziej zadziwia- ich teksty często są śpiewane w wymyślonym języku. Zastanawiam się jak przerabiają bałkańskie języki (co ewidentnie słychać). Bardzo mi się podoba to, że ludzie mają swoje pomysły na muzykę i traktują ją jak formę zabawy -z pewną jednak dozą powagi.

Po kilku miesiącach prowadzenia bloga doczekałam się komentarza. Warto było zdecydowanie czekać na taką treść. Dziękuję autorowi za tak ważne słowa i za wskazanie polskich klasyków muzyki folkowej. Kornelu, masz rację, moja ścieżka jest długa ale odkrywając wszystko po kolei, odkryje w końcu czym jest właściwy folk, ten najbardziej pierwotny i korzenny. To, co jest najbardziej prostą formą polskiej kultury. Idę po tej wiodącej ścieżce w swoim własnym tempie :)