,,Kto wciska mi kit”- historia lubi się powtarzać

Spoglądając dzisiaj na tablice zbiorową moich znajomych na Fejsie zauważyłam, że jeden z nich wrzucił teledysk…świeżutki jak bułeczki…i wcale mnie to nie zdzwiło, bo ten jegomość,  wrzuca wszystko co nowe i co zyskuje najwięcej wyświetleń w parę chwil  po udostępnieniu. Ten teledysk to efekt współpracy Justyny Steczkowskiej i Bobana Markovicia ,,Kto wciska mi kit”.  I chciałam tradycyjnie  na fejsie,  wrzucić video na ścianę i zabawić się w krytyka, i nagle….

przypomniałam sobie, że prowadzę bloga muzycznego :D

Moje wrażenia dotyczące teledysku:

Okej, siedzę przed komputerem i się krzywie, bo jak tu  napisać coś miłego i konstruktywnego, kiedy piosenka mi się średnio podoba. Dlatego ochłonę, posłucham muzyki np. Balkanopolis i się wyciszę…..

…3…2…1 ochłonęłam:)

Jedynym elementem, który mi nie pasuję w tej piosence jest p. Justyna. Mam ogromny szacunek dla  tej wokalistki i z pewnością mogę powiedzieć o niej Diva. Ma charyzmę, piękny głos, a gdy go wyciąga to aż mi ciarki po plecech idą niczym prąd. Jednak tą piosenkę skasztaniła….zepsuła….zniszczyła- szczególnie  w zwrotkach. Momentami jej nie rozumiem, bo gdy śpiewa, zagłuszają ją trąbki- mimo idealnej dykcji.  Tekst jest nowoczesny…czyli w bardzo prosty i dziecinny sposób opowiada o poważnej sprawie. Nazwałabym go banjaluką…. i nie mam na myśli faktu, że teledysk jest kręcony nie daleko miasta w Bośni ( Banjaluka), tyko bzdurę. Tekst jest bzdurny.  Teledysk….fajny!!  :)  Taki,, Prawy do lewego” szesnaście lat później i w dodatku kolorowy. Obraz jest jakby wyjęty z ,,Obiecaj mi” Kusturicy i ogląda się go bardzo przyjemnie.  Jednakże, najbardziej intryguje mnie dlaczego Marko został pominięty, przecież to duet- ojciec i syn - ,,Boban&Marko Marković”. Z drugiej strony, przystojny Marko pojawia się na teledysku wielokrotnie i to jest ważne.  Dla kontrastu włączyłam sobie ,,Prawy do lewego” i widzę pewną prawidłowość: ,,Kto wciska mi kit” pohula i przestanie,  a przy ,,Prawy do lewego” ludzie będą polewać wódkę na weselach przez kolejne 20 lat…ot taka różnica.  Ale p. Justynę  uwielbiam…..Bobana jeszcze bardziej!



Cieszę się, że  Polska pozna na większą skalę Bobana i jego syna, bo to duet wręcz magiczny. Może tak jak Goran Bregović, Boban rozkocha w sobie polską publiczną. Osobiście wole prawdziwych Serbów, a nie jakichś podrabiańców- jak rzecze wieszcz polskiej młodzieży i jedyny król Albanii- Popek.