Wciąż szukam dowodu mojego rodowodu....

Wciąż szukam dowodu mojego rodowodu….

Wiele razy chciałam rozpocząć wędrówkę poprzez liczne sploty mojego drzewa genealogicznego- dowiedzieć się kim byli moi przodkowie i w jakim miejscu rozpoczęła się historia  mojego rodu. Wiele razy myślałam, że podczas poszukiwań mogę odkryć coś sensacyjnego np. bardzo wpływowego wujka albo ciotkę Żydówkę. Na pewno gdyby tak było, byłabym zafascynowana swoją rodziną. Natomiast, prawda jest taka, że wywodzę się z rodziny pochodzącej z gór ( ze strony ojca) i Kresów wschodnich ( ze strony mamy). Od kiedy pamiętam przywiązuję wagę, tylko do tych ostatnich ( czemu? z tatą nie mam kontaktu), mając w sercu Lwów. Moja babcia i mój dziadek pochodzą spod Lwowa- niegdyś polskiego miasta, oboje mieszkali w Komarnie. Dziadka nie znam- zmarł przed moim urodzeniem, ale za to babcia była dla mnie zawsze pierwszą encyklopedią wiedzy, która  opowiadała mi o koegzystencji trzech nacji: Polaków, Ukraińców i Żydów. Do dzisiaj rozumie ukraińską mowę,a część kresów zadomowiła w naszej rodzinie.

Dzięki temu, mamy w rodzinie  swoją unikatową kulturę. Mamy swoje tradycje kresowe tj. potrawy wigilijne, gwarę, którą posługuję się moja babcia i kuchnię. Dzięki temu, ja poznam swojego- kresowiaka na odległość a ten mnie.  Raz nawet taksówkarz w Kołobrzegu zapytał mnie  skąd pochodzą dziadkowie :) Było kilka takich historii….

Wczoraj, z uporem maniaka, szukałam akt zgonu mojej prababci- Marii. Jej ojciec i matka mieli bezsprzecznie wschodnie imiona: Dymitr i Tacjanna. Na Ukrainie mam  liczną rodzinę- ciotki, wujków, kuzynów, dlatego czuję w sercu pragnienie odbycia sentymentalnej podróży w rodzinne strony moich dziadków.  Jak tylko skończy się wojna  , wyruszę! Obiecuję to sama sobie.

Odkryłam ostatnio jak bardzo ważne są dla mnie moje korzenie. Uczę się gotować tradycyjne kresowe potrawy w nadziei, że będę kiedyś gotowała je mojemu mężowi i dzieciom. Przy okazji gotowania, rozmawiam dużo z babcią i mamą o ich życiu, Lwowie, moich przodkach i ich losach. Staram się dowiadywać jak najwięcej o kulturze, bo chcę ją pielęgnować.

Dzisiaj ugotowałam pieroga ukraińskiego, którego piec nauczyła mnie moja babcia. Ona powtarza, że to byle jakie jedzenie , a dla mnie to najdroższy rosyjski kawior i norweski łosoś :)

Pieróg Ukraiński